autorką artykułu jest Agnieszka Kuźba (Bezpieczne Gniazdo – Safe Nest)

Ludzkie dzieci uwielbiają błoto, wodę i robale dopóki nie powie się im, że to bez sensu.

Dlaczego ludzkie dzieci takie są?

Wszystkie ssaki bawią się w ten sposób. To wynik zawartości dysku twardego, którego dane zostały zainstalowane im przez Matkę Naturę bardzo dawno temu: małe hipopotamy ślizgają się w wodzie, psy przynoszą patyki, gazele biegają bez celu dookoła a młode lewki podgryzają się i przewracają wzajemnie.

Swobodna zabawa w warunkach naturalnych jest fundamentem  dzieciństwa i podwaliną udanej dorosłości. Ten wrażliwy okres wiekowy od urodzenia do ukończenia mniej więcej szkoły podstawowej, ma sprawić , że dzieci nauczą się jak być dorosłym. Kiedy my dorośli, rodzice i nauczyciele oraz decydenci polityczni i wścibscy sąsiedzi wstrzymujemy ten naturalny proces bądź do niego nie dopuszczamy  poprzez nadmierne planowanie dziecięcego życia priorytetowo traktując zajęcia zorganizowane lub po prostu stale tkwiąc w pobliżu – znacząco zmniejszamy ich szanse na sukces w życiu.

Młodzi ludzie w kulturze cywilizacji Zachodu wychowywani są najczęściej pod przysłowiowym szklanym kloszem. Kiedyś to określenie dotyczyło tych szczególnych przypadków, kiedy dziecko rodziło się zbyt wcześnie lub nie otrzymało z jakichś powodów 10 punktów w skali Apgar.

Dziś – młodzi ludzie,  studenci uniwersytetów sprowadzeni do roli wiecznych dzieci   – wykazują “spadek odporności fizycznej i psychicznej”, niechętnie przemieszczają się na własnych nogach, jedzą posiłki “na telefon” lub fast food i bardzo często korzystają z pomocy psychologicznej. Często z powodów tak prozaicznych, jak znalezienie myszy w ich pokoju w akademiku czy brudnych skarpetek pod łóżkiem współlokatora. Powszechnym i uznawalnym społecznie jest fakt, iż brak podstawowych umiejętności, które kiedyś określano jako kompetencje dojrzałego człowieka – zupełnie nie przeszkadza w stanie się odrębną, w pełni autonomiczną jednostką.

To coś, z braku czego młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy – ktoś zadbał, aby od niemowlęcia nie korzystali ze wszystkich swoich zmysłów, nie doświadczali upadków i skaleczeń zarówno tych fizycznych jak i wynikających z życia w grupie .

Nadwrażliwość dorosłych w domu i placówkach opiekuńczych i oświatowych powoduje, iż coraz częściej mamy do czynienia z nadmiernie delikatnymi młodymi osobami, które wyruszają w świat, niezdolne do działania na rzecz zaspokajania swoich podstawowych potrzeb oraz poruszania się w relacjach z innymi ludźmi, okaleczone z kompetencji społecznych. Nadopiekuńcze  wychowanie niszczy szanse dzieci na sukces w życiu. Wychowując młodego człowieka od malca w kulturze szybkiej nagrody sprawiamy, iż dzieci uzależniają się od wsparcia i aprobaty we wszystkim, co robią. Najczęściej są chwalone za wszystko co robią. Dzieje się to po to aby uchronić je przed rozczarowaniem, że robią coś nie tak. A przecież “życie tak nie działa”.

Czemu wszystkie małe ssaki bawią się całe dnie i marnują wartościowe kalorie, narażają się na ataki innych drapieżników ? Czy nie powinny jak ludzkie dzieci po prostu spokojnie siedzieć obok swoich mamuś, badając świat dzięki magii  tableta?

Przekonanie o zapewnianiu dzieciom 100% czystości i bezpieczeństwa w świecie pozbawionym kantów zbiera żniwo w postaci  deficytu natury oraz dezigrentacji psychofizycznej .

Antidotum oczywiście istnieje – ponieważ w ciągu 30 tysięcy lat funkcjonowania ludzkich zbiorowości nauczyliśmy się przygotowywać dzieci do życia. W jaki sposób ?

Dzieci muszą mieć możliwość wędrowania po okolicy domów i szkół z innymi dziećmi.

Muszą być pozostawiane same w domu.

Muszą umieć robić zakupy w sklepie i mieć przypisane obowiązki do wykonania.

Muszą przebywać w grupach dzieci w wieku mieszanym i pozostawione tam bez ciągłego nadzoru, aby dowiedzieć się wszystkiego, co pomoże im potem funkcjonować – w stadzie.

Najważniejsze wydają się być umiejętności rozwiązywania problemów i samostanowienia o sobie – od decyzji w co się bawić do decyzji o wyborze szkoły, pracy , partnera ,w co się ubrać, z czego i jak przygotować posiłek, jak zadbać o swoje ciało i swoje otoczenie.

To są te umiejętności, o które po około 20 latach życia człowieka zabiegają firmy rekrutujące pracowników .

Naukowcy, którzy od 70-tych lat ubiegłego wieku podejmują się opisania jakości  edukacji i głównych jej paradygmatów niezależnie dochodzą do wniosku na wszystkich kontynentach, że pierwsze kilkanaście lat życia dziecka ma kluczowe znaczenie dla nawiązania połączenia ze światem ludzi . Świat przyrody jest niezwykłą salą edukacyjną aby rozwijać kompetencje społeczne, komunikacyjne, międzykulturowe. Świat natury po prostu łączy ludzi.

Mali odkrywcy – jeśli im pozwolić – są zafascynowani prawidłami świata natury , lubią w niej przebywać i chętnie go wspólnie odkrywają. Jeśli jednak dorośli nie podejmują w domu i placówkach edukacyjnych skoordynowanego wysiłku, aby zapewnić dziecku codzienne, bogate i powtarzające się doświadczenia w przyrodzie – dzieci zazwyczaj taką naturalną fascynację zazwyczaj szybko tracą. Jeśli nasze dzieci znaczną część dzieciństwa przebywają w pomieszczeniach zamkniętych i w środkach transportu, ryzykujemy, że natura może po prostu stać się tylko tłem dla ich codziennego życia, tak nieistotnym i niedostrzeganym jak billboardy, neony i słupki telefoniczne, które ozdabiają drogę do domu i szkoły.

Bycie w domu i szkole znaczną cześć czasu niekoniecznie jest złe, ponieważ prowadzi dzieci do rozwijania cennych umiejętności czytania, pisania i liczenia, robotyki, uczenia się gry na instrumentach muzycznych i języków oraz uczestniczenia w zorganizowanych zajęciach sportowych. Kiedy jednak ten czas przebywania w pomieszczeniach zamkniętych  przejmuje życie dzieci i sprawia, że zabawa na świeżym powietrzu praktycznie nie istnieje, deficyt natury staje się poważną sprawą.

Podczas gdy starsze pokolenia spędzały w dzieciństwie wiele godzin bawiąc się na zewnątrz, dzieci obecnie spędzają jedynie około cztery godziny w tygodniu na zewnątrz, co oznacza około pół godziny dzienne. Jest to ogromny spadek, napędzany przez wiele czynników, które obejmują rodzicielski strach przed ruchem fizycznym, jako powodującym urazy ,  strach przed wypuszczanie dzieci z domu w przestrzeń publiczną w obawie o…

Co robimy w tej sprawie my dorośli ?

W Polsce działa obecnie wiele organizacji pozarządowych, które odwracają smutny trend “chowu szklarniowego kolejnych roczników dzieci i młodzieży”.

Zwykle realizują projekty  dotyczące aktywizowania dzieci i dorosłych na rzecz ruchu w naturze i kształtowania żywych z naturą relacji .

Organizacje te wyznaczają sobie zwykle trzy cele:

  • Posiłkując się wynikami badań naukowych określają w mediach społecznościowych i parentingowych konieczne i rozsądne granice wewnętrzne dorosłych wobec zapobiegania deficytowi natury u dzieci i dorosłych.
  • Przywracają wagę i znaczenie swobodnej zabawy oraz codziennego pobytu na świeżym powietrzu dla rozwoju psychofizycznego człowieka.
  • Przywracają wagę i znaczenie relaksowi w naturalnym otoczeniu bez konieczności posiadania wyspecjalizowanego sprzętu i odzieży .

Działania te są koniecznością, aby przełamać przerażające manipulacje mediów społecznościowych, o których rodzice, wychowawcy i psychologowie mówią w kontekście nieharmonijnego rozwoju wielu dzieci i nastolatków.

Ostatnie 10 lat jest bowiem “dzikim zachodem” innowacji technologicznych; dzieci urodzone pod koniec lat 80 – tych, a obecnie rodzice  i nauczyciele – są częścią ogromnego socjologicznego eksperymentu. Są pierwszym pokoleniem  które w swoich kieszeniach nosi informacje o dorobku intelektualnym ludzkości naszej planety i oczekuje się, że będzie wiedziało, jak zrównoważyć to z prawdziwym życiem

Dzisiejsze dzieci są bezpieczniejsze i mądrzejsze niż się wydaje. Zasługują więc na wolność, którą mieliśmy my – wcześniejsze pokolenia. Od tego przecież zależy przyszły dobrobyt i wolność jednostek i społeczności i dobrostan naszej planety.

Budujemy więc w Polsce silny PR – organizacje, które dążą do istotnej zmiany norm społecznych, polityki oświatowej i przepisów, które obecnie wywierają presję i zastraszają rodziców, szkoły i miasta koniecznością tworzenia “bezpiecznych” warunków rozwoju dzieci.

Badamy skutki tej nadmiernej ostrożności wobec czasu dzieciństwa jak również związek między niezależnością dzieci w domu i placówkach opiekuńczo-wychowawczo-edukacyjnych a sukcesem akademickim i dobrostanem psychofizycznym.

W ciągu ostatnich lat powstało w Polsce więcej niż dotychczas przedszkoli i szkół mających w założeniach powrót do wartości tradycyjnie uznawanych za najlepsze dla czasu dzieciństwa, skupionych m.in. przy Montessori Mountain Schools czy Polskim Instytucie Przedszkoli Leśnych.

Są to tzw. leśne placówki, posadowione w pobliżu lasu, parku, ogrodu, oddziały outdoor w placówkach systemowych, placówki edukacji zgodnej z ideą samodzielności, odpowiedzialności i współpracy, inspirujące się praktyką pedagogiczną Freineta, Froebla, Montessori, Parhurst czy Malaguziiego, encyklikami papieża Franciszka.

Działają oddziały outdoor przy publicznych przedszkolach m.in. przy Przedszkolu nr 8 w Staszowie, Szkole Podstawowej w Marzyszu czy przy Przedszkolu w Piekoszowie i Supraślu.

Uruchomiliśmy też oddolnie wiele projektów edukacyjnych, aby dać dzieciom edukację wysokiej jakości oraz trochę wolnego czasu i swobodną  zabawę w naturze.

Idea warsztatów i spacerów miejskich i leśnych dla grup rodzinnych, przedszkolnych i szkolnych z edukatorem przyrody Fundacji Dzieci w Naturę w Krakowie i Warszawie czy pracownikiem Lasów Państwowych  została rozszerzona na wiele polskich miejscowości. Idea Ruchu w Naturze realizowana m.in. w Gdańsku, Kielcach, Krakowie a w niej  Zielonej Godziny, Zielonej Ścieżki i Zielonej Grządki, warsztaty ogrodnicze, pszczelarskie, pobyty na farmach – odrzucając założenie o zagrożeniu tkwiącym w swobodnej zabawie z rówieśnikami w warunkach naturalnych rozszerza się promują odporność fizyczną i emocjonalną i uwalnianie potencjału intelektualnego poprzez zdjęcie znad dzieci klosza sztucznych, wyselekcjonowanych warunków funkcjonowania.

Działa coraz prężniej oddolnie stworzona sieć szkół dla dorosłych mająca swoje korzenie w polskim harcerstwie. Fundacja Fundusz Współpracy w partnerstwie z Wrocławskim Stowarzyszeniem Wychowawców, punktem przedszkolnym „Leśna Droga” oraz niemieckim partnerem Waldkinder-Regensburg kształci obecnie grupę młodych specjalistów w dziedzinie zapobiegania deficytowi natury poprzez edukację naturalną. Kilka polskich uniwersytetów uruchomiło w ciągu ostatnich kilku lat studia podyplomowe, których absolwenci podejmują trud przywracania odpowiedniej wagi swobodnemu ruchowi w naturze w systemowej i niepublicznej edukacji.

Chcemy, aby dzieci nalegały na swoje prawo do angażowania się nie tylko w świat fizyczny, ale także w świat idei. Chcemy, aby już najmłodsi słuchali, czytali i głosili opinie, które są sprzeczne z zastanymi .

Z radością przyglądamy się teraz jak dzieci i młodzież włączają się do dyskusji o przyszłości statku kosmicznego Ziemia. W tym celu mamy nadzieję zachęcić ich do sceptycyzmu wobec programów i polityki, która rzekomo ma “chronić” je przed niewygodą.

Jeśli ten wysiłek zakończy się sukcesem, niedługo zobaczymy na powrót dzieci na zewnątrz – domów, szkół, instytucji użyteczności publicznej. Powszechnie znane z dzieciństwa łzy po kłótni z przyjacielem, sińce czy zadrapania będą uważane raczej za “jazdę obowiązkową” i  “momenty kształtowania się odporności” niż urazy. Dzieci będą poszukiwać wiedzy o otaczającym je świecie w różnych mediach, wyrażać się swobodnie i kształtować swoje kompetencje społeczne poprzez samodzielne rozwiązywanie problemów – bez automatycznego wzywania autorytetów do ich rozwiązywania.

Im więcej dorosłych wycofa się z otulania dzieci w watę , tym dzieci będą stawać się bardziej odważne w obliczu ryzyka i po prostu szczęśliwe w swojej niezależności.

Mamy nadzieję, że dzisiejsze dzieci w końcu zaczną domagać się takiej samej niezależności i szacunku dla swoich możliwości jak było kiedyś. W końcu to ich wolność i potrzeby zostały wymazane z priorytetów związanych z edukacją i realizacją praw dziecka, praw człowieka.

***

Artykuł powstał w ramach projektu: “Przyroda miasta i okolic jako przestrzeń spotkania dzieci z lokalną przyrodą i przeciwdziałania syndromowi deficytu natury”. Zadanie to jest współfinansowane ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *