autorką artykułu jest Alicja Kijańska (Rozmowy dla rodziców)

Artykuł. Ja. Zabawa to moja pasja. Coś, o czym myślę. Coś, czemu się przyglądam. Coś, co jest dla mnie ważne. Przyroda. Dzieci. To też. Wszystko razem.
Tak, wiem. To nie zdania. Jeden rzeczownik to jeszcze nie danie. Tak mówili. Pamiętam. Wiem.
Tam powinien być przecinek. Tak jest poprawnie.
Mam takie szczęście, że piszę o zabawie, więc mogę się pobawić. Językiem też. W końcu to artykuł. Słowo. Jak inaczej się nim bawić, jak nie formą? Treścią. Słowem. Interpunkcją.

Jak mogę pisać o zabawie, nie bawiąc się?

Jedno słowo to jeszcze nie danie… To nie zostało napisane naumyślnie. Jestem mistrzem literówek, bo zazwyczaj palce nie nadarzają nad myślami. Klawiatura płonie (ah, ten entuzjazm), więc ma prawo jakaś literka się spalić, ale… Przecież to artykuł o dzieciach. One są mistrzami w wybieraniu z przygotowanego dania tylko tego, co im smakuje. Zlizują miód z kanapki. Wyciągają spod pomidora plasterek sera a płyn w rosole to tylko maleńki dodatek do makaronu. Najchętniej to chwyciłyby kotleta i biegły dalej się bawić. Po co te brokuły? Tak. Niektóre chwyciłyby brokuła i pogoniłyby do piaskownicy, tworzyć swoją historię. Swoją zabawę. Tak. Dzieci zrozumieją. Dorośli? Może też. Na szczęście to artykuł o dzieciach. Mogę zjadać to, co mi smakuje. Mogę wybrać to, co mi pasuje.

Do tego te powtórki. Tak. Tak. Słowo. Słowem. Zabawa. W zabawie. W moich szkolnych wypracowaniach na marginesie aż roiło się od „intów” i „stylów”. „Inty” za przecinki. Już wtedy ich nie lubiłam. Wolę kropki. „Style” za powtórki. Już wtedy je kochałam. Jak coś mi wpadnie do głowy, to lubię się tym posmakować dłużej. Jeszcze raz użyć tego słowa. Tak samo. W trochę innej formie. Pobawić się nim. Pobawić się formą. To nie jest może poprawne, ale… przecież to artykuł o dzieciach. One są mistrzami powtarzania. Jeszcze raz. Jeszcze raz. Niby to samo. Niby tak samo, ale trochę inaczej. Poniedziałek. Rozkłada kolejkę. Zamyka szlaban. Ludzik czeka. Otwiera szlaban. Przechodzi. Wtorek. Kolejka. Szlaban. Ludzik. Środa. Może zrobić ludzikowi stację? Z czego? Klocek będzie dobry. Dzisiaj już ludzik po przejściu przez szlaban, siada na stacji. Czwartek. Stacja się rozrasta. Nie jest klockiem a poklejonym kartonem. Piątek. „Mamo, poczytaj mi o pociągach”. Jeszcze raz. Jeszcze raz. Jeszcze… Tak. Dzieci zrozumieją. Dorośli? Może też. Na szczęście to artykuł o dzieciach. Podziwiam ich potrzebę powtarzania. Szanuję swoją.

W oczach niektórych dorosłych to rzeczywiście może być ryzyko. Ryzyko w zabawie. Wiem, powinnam stać na ziemi. Pisać poprawnie złożone zdania. Omijać powtórek. Szukać nowych słów. Rozwinięć. Znajdę. Tylko jak już znajdę… to pewnie też się tym słowem pobawię. Taka moja natura. Dzieci w naturę. Ktoś kiedyś powiedział. Zabawa jest częścią natury dzieci. Ryzyko jest częścią natury zabawy. Bawię się. Czasem ryzykuję.

W ogóle to pewnie ten artykuł powinien być… inny. Całkiem inny. Może powinnam punkt po punkcie opowiedzieć o zabawie. O zabawie w domu. W przyrodzie. Jak? Po co? Co daje? Przekonywać w jakiś sposób o tym, by dzieci możliwie jak najczęściej mogły iść w naturę. Swoją naturę. By zabawa też mogła przebiegać wedle swojej natury. I tak dalej. Cóż… Ja lubię skakać. Wysoko. Na boki. Czasem zrobić szalony piruet. Nic na to nie poradzę. To mnie, hmm… Wzywa! Tak, to dobre słowo. (Kojarzysz Dr,. Suessa? ((Kocham jego zabawę słowem! Mistrz!)) I jego “THINK LEFT AND THINK RIGHT AND THINK LOW AND THINK HIGH. OH, THE THINGS YOU CAN THINK UP IF YOU ONLY TRY!”. Nie ważne. Tak tylko to dorzucam, bo mi się skojarzyło). Tak. Może za wysoko i za szybko, ale… Przecież to artykuł o dzieciach. One są mistrzami w dochodzenia do krawędzi. W próbowaniu swoich granic. W próbowaniu granic środowiska. W przekraczaniu tych granic. Tak je poznają. Tak poznają swoje możliwości. Tak się rozwijają. Tak poznają swoje środowisko.

Nieraz się rozpędzą. Bardzo się rozpędzą. Stop. Czasem ktoś mówi stop. Też tak sobie mówię. Słyszę też, gdy ktoś inny tak mówi. Jednak najpierw chcę sprawdzić. Po kilka razy. Może za którymś razem się uda. Może uda się od razu. Może jednak delikatnie się sparzę i będę wiedzieć, który punkt jest zbyt gorący. Zbyt ryzykowny. Tak. Dzieci zrozumieją. Dorośli? Może też. Na szczęście to artykuł o dzieciach. Mogę zaryzykować.

To „tylko” zabawa. Manipulacja słowem. Żonglerka wybranymi pojęciami. Przed komputerem. Układam słowa w różnej kolejności. Wyrównuję i wysuwam. Sprawdzam. Tworzę. Artykuł o zabawie. Mogę się nim pobawić. Wykorzystuję obserwację. Jakąś wiedzę. To, co kiedyś przekazali mi inni dorośli. To, co już robiłam. Mieliłam. Powtarzałam. Może kiedyś przyjdzie mi to wykorzystać. Wiesz. Na „poważnie”. Będzie mi łatwiej stanąć przed publicznością. Trochę łatwiej. Tak. Zdecydowanie będzie mi łatwiej, bo dzięki tej zabawie, jednej z wielu podobnych, poznaję temat z różnych stron. Oswajam się z nim. Sprawdzam swoje miejsce. Sprawdzam jego miejsce w świecie. To „tylko” zabawa, ale… To artykuł o dzieciach. Mogę myśleć o niej poważnie. Mogę ją traktować poważnie. Mogę do niej podchodzić, jak do czegoś niezwykle istotnego. Bo dla mnie ta zabawa jest istotna. Dla mnie jest ważna. Szanuję ją.

Mogę wpleść tu jeszcze wiele pojęć, które związane są z zabawą. Jednak teraz zostawiam to i idę dalej się bawić. Z dziećmi. Ta zabawa będzie się rządziła jeszcze innymi prawami. Warto je rozumieć. Po co? Po to, by pozwolić dzieciom iść w ich naturę. Po to, by pozwolić zabawie iść w  jej naturę. Bo jak dzieci w naturę, to i zabawa w naturę.

Tak naprawdę to poprawiałam tu co nieco. Jak dziewczynka, która ubiera swoją lalkę i wygładza fałdki sukienki, by ta była jak najpiękniejsza. Dla niej. Jak chłopiec, który bawi się pędzlem i dorysowuje to tu, to tam kreskę, której brakuje. Dla siebie samego.

Przychodzę jednak do ciebie z kartką, na której jest wypisana moja zabawa. Moje słowa. Moja forma. Wybrana przeze mnie sukienka. Zapraszam cię do niej. Możesz ją obejrzeć. Przeczytać. Jest w niej zawarty mój moment. Mój świat. Moje zrozumienie świata. Mojego świata i świata dziecka. Jest w nim kawałek mojej osobowości. Mojej prawdziwej osobowości. Nie mam potrzeby jej totalnie zmieniać. Mam potrzebę o nią dbać i ją rozwijać. Jestem ciekawa swojego świata. Swoich możliwości. Jestem ciekawa świata, który mnie otacza. Jestem ciekawa, jak najlepiej mogę te światy połączyć.

Popatrz więc proszę na kartkę, bo mam pytanie. Widzisz jakiś błąd ortograficzny? Powiedz mi proszę. Czasem robię błędy, ale to jest moment, w którym jestem. Mimo błędów, dalej mogę się bawić. Jednak to chcę poprawić. Dlatego proszę cię, powiedz mi o tym. Dzięki temu się rozwinę.
Resztę zostaw. Interpunkcję. Słowo. Formę. Dziecko tę prośbę zrozumie. Dorosły?

Na szczęście to artykuł o…

Właściwie… O czym jest ten artykuł?
Zostawiam go tutaj.
Zostawiam tu moją zabawę.
Chcę się nią podzielić.
Teraz ty, możesz się nią pobawić. Tylko jej nie zniszcz, ok?

Nie niszcz mojej zabawy. Jest dla mnie ważna. Bardzo ważna. Dziecko to zrozumie…

Kropka. Starczy.

A nie. Jeszcze jeden klocek mi został. Klocek, którym podzieliły się ze mną dzieci. Pozwoliły się pobawić. Obiecałam, że nie zniszczę. Oto on:

Fantazja jest niezbędnym składnikiem życia. Jest patrzeniem na świat przez niewłaściwą stronę teleskopu. To właśnie robię. Umożliwia to śmianie się z życiowych realiów. – Dr. Suess

Dziecko, które teraz jest dorosłym, doskonale to rozumie.

Koniec. Lecę dalej się bawić. Innymi klockami. Z innymi dziećmi. Taka moja natura.

Alicja Kijańska

Łączę swoje pasje do obserwacji oraz przebywania z dziećmi i przyrodą w przedszkolu leśnym Bajkowy Las. Ciekawość mądrości i doświadczeń dorosłych zaspokajam, prowadząc na żywo na Facebooku Rozmowy Dla Rodziców. Na swojej działce pod lasem wiję gniazdo, nazwane przez córkę Łąką Przygód, by z dziećmi i dorosłymi móc dzielić się tym, co mam i kocham- miłością do przyrody, radością przebywania i zabawy z dziećmi i chęcią przesyłania dalej tego, czego już się nauczyłam od innych.
To ja. Tak po części. Tymi częściami chcę dzielić się z innymi.
“Onlajnowo” robię to tutaj:

***

Artykuł powstał w ramach projektu: “Przyroda miasta i okolic jako przestrzeń spotkania dzieci z lokalną przyrodą i przeciwdziałania syndromowi deficytu natury”. Zadanie to jest współfinansowane ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *