Dokarmianie ptaków poza okresem zimowym

Dokarmianie dzikich ptaków jest współcześnie jednym z najbardziej popularnych rodzajów interakcji ludzi z dzikimi zwierzętami, przynajmniej w Europie i Ameryce Północnej. Dawniej ograniczone niemal wyłącznie do okresu chłodów i niedostatku pokarmu w zimie, obecnie coraz częściej przybiera formę udostępniania ptakom pokarmu przez cały rok. Dokarmianie ptaków poza okresem zimowym wywołuje sporo kontrowersji i z tego powodu ma zarówno swoich gorących zwolenników, jak i przeciwników. Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków stoi na stanowisku, że w krajowych warunkach nie jest to metoda ochrony ptaków warta polecenia. 

Dostępność pokarmu jest z pewnością jednym z najważniejszych czynników ekologicznych wpływających na dynamikę populacji danego gatunku. Jednak rzeczywiste skutki sztucznego dokarmiania, szczególnie efekty długoterminowe i dotyczące poziomu populacyjnego, są nadal słabo udokumentowane naukowo. Badania wskazują, że dokarmianie może poprawiać przeżywalność ptaków lub efektywność ich rozrodu (m. in. długość okresu lęgowego, liczbę lęgów i piskląt), a także powodować, że ptaki mogą poświęcać więcej czasu w ciągu doby na czynności niezwiązane z żerowaniem (np. na odpoczynek). 

Ze sztucznym dokarmianiem ptaków, szczególnie tym prowadzonym poza okresem zimy, wiążą się też liczne obawy i niejasności. Należy do nich kwestia modyfikacji naturalnych zachowań i uzależnienia dzikich ptaków od pokarmu wykładanego przez człowieka, i to już nie tylko zimą, kiedy trudno o naturalny pokarm, ale przez okrągły rok, także w okresach obfitości owadów, nasion i owoców. A ludzka pomoc bywa kapryśna i nieprzewidywalna… Związana jest z tym kolejna obawa – że pokarm podawany przez człowieka nie będzie wystarczająco odżywczy i nie zaspokoi fizjologicznych potrzeb ptaków, dodatkowo zmiennych sezonowo. Szczególne emocje budzi obawa, że dokarmianie w okresie lęgów spowoduje, że pisklęta będą karmione przez rodziców sztucznym pokarmem znajdowanym w karmniku, a to odbije się niekorzystnie na ich zdrowiu i zaburzy prawidłowy rozwój. Można sobie bowiem wyobrazić, że zabiegany w okresie lęgowym rodzic łatwo da się skusić na karmnikowy fast–food, zamiast poszukać pisklętom smakowitych i odżywczych gąsienic. Co więcej, w ciepłych porach roku w wykładanym ptakom pokarmie (szczególnie zabrudzonym ich odchodami) znacznie szybciej niż zimą namnażają się drobnoustroje, które mogą powodować choroby zarówno u piskląt, jak i u dorosłych. Warto też zdawać sobie sprawę, że gromadzące się przy karmniku ptaki mogą „wymieniać” między sobą choroby i pasożyty oraz przyciągać drapieżniki (np. koty). A utrata życia przez rodzica w okresie karmienia często oznacza dla piskląt wyrok śmierci z głodu. Jednym z aspektów dokarmiania wzbudzającym największe kontrowersje jest wpływ na zachowania migracyjne ptaków. Otóż, zapewniając ptakom przez cały rok pożywienie, czyli zasób którego niedostatek jest podstawową przyczyną podejmowania przez nie sezonowych wędrówek, przyczyniamy się do zmiany dat, tras i zasięgu przelotów niektórych gatunków, a nawet wpływamy na decyzję, czy konkretny osobnik w ogóle podejmie wędrówkę. Warto zdawać sobie sprawę, że szczególnie silny wpływ na to będzie miało prowadzenie dokarmiania w okresie migracji jesiennej. 

Ciągle jesteśmy dalecy od zrozumienia rzeczywistej ekologicznej roli, jaką dokarmianie spełnia w populacjach ptaków zasiedlających nasze miasta i wsie. Niemniej jednak powszechnie akceptowane jest, że dokarmianie ptaków pełni duża rolę w kształtowaniu proekologicznych postaw w społeczeństwie, a badania ankietowe wskazują, że jedną z najczęstszych przyczyn dokarmiania jest chęć przywabienia ptaków do własnego ogrodu, by cieszyć się ich obecnością. Nie negując społecznych korzyści tej praktyki, ale kierując się ostrożnością w ocenie możliwych skutków ekologicznych odradzamy prowadzenia dokarmiania ptaków poza okresem zimowych śniegów i mrozów. Z uwagi na słabo rozpoznane ekologiczne efekty korzystanie z karmników w ciepłych porach roku i dostępność naturalnego pokarmu, zapewnianie ptakom w tym okresie stałego dostępu do sztucznych źródeł pokarmu nie wydaje się niezbędną ani szczególnie efektywną formą pomocy przyrodzie.

Źródła

Fuller R.A., Warren P.H., Armsworth P.R., Barbosa O., Gaston K.J. 2008. Garden bird feeding predicts the structure of urban avian assemblages. Diversity Distrib. 14: 131–137.

Jones. D. 2011. An appetite for connection: why we need to understand the effect and value of feeding wild birds. Emu 111: i–vii.

Jones D.N., Reynolds S.J. 2008. Feeding birds in our towns and cities: a global research opportunity. J. Avian Biol. 39(3): 265–271.

Orams M.B. 2002. Feeding wildlife as a tourism attraction: a review of issues and impacts. Tour. Manage. 23: 281–293.

Robb G.N., McDonald R.A, Chamberlain D.E., Bearhop S. 2008. Food for thought: supplementary feeding as a driver of ecological change in avian populations. Front. Ecol. Environ. 6(9): 476–484.

 

-----

Wpis opublikowany w ramach projektu „Dzikie jest dobre” realizowanego wspólnie przez Fundację Dzieci w Naturę i Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków z dotacji Programu Aktywni Obywatele - Fundusz Krajowy, finansowanego z Funduszy EOG.

Rafał Bobrek

biolog, ornitolog, pracownik Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków