Pomoc pisklętom i podlotom

Jednym z najczęstszych problemów, z jakimi można się zetknąć w przyrodniczych interwencjach, jest kwestia nieuzasadnionego zabierania piskląt i podlotów. Istotnym działaniem, mającym zapobiegać takim sytuacjom, jest edukowanie społeczeństwa, w tym dzieci i młodzieży. Niezrozumienie mechanizmów funkcjonowania przyrody prowadzi do szkodliwych działań, nawet jeśli są prowadzone w dobrej wierze.

 

Podloty

Podloty to pisklęta ptaków z grupy gniazdowników, które opuściły już gniazdo, jednak wciąż pozostają pod opieką rodziców. Najczęściej nadal nie są one w pełni lotne. Często może się wydawać, że podlot jest całkowicie osamotniony, opuszczony przez dorosłe osobniki. Najczęściej jednak przebywają one w pobliżu, gdyż opiekunowie nie towarzyszą podlotowi przez cały czas (większość czasu poświęcają bowiem na poszukiwanie pokarmu dla podlota).

Nie znaczy to, że podlot jest zawsze całkowicie bezpieczny. Największym zagrożeniem dla niego są udomowione zwierzęta (psy i koty), inne ptaki oraz ludzie, którzy zwiedzeni „bezbronnym” wyglądem młodego ptaka oraz jego pozornym osamotnieniem, próbują na siłę mu pomóc, zabierając go z jego naturalnego środowiska.

Takie działanie jest wysoce szkodliwe, gdyż uniemożliwia podlotowi dorastanie wśród innych ptaków i pod opieką własnych rodziców, uczenie się od nich i zdobywanie życiowego doświadczenia w najbardziej sprzyjających i naturalnych warunkach. Pod opieką człowieka podlot tego doświadczenia nie zdobędzie, a więc będzie na straconej pozycji w porównaniu do swych pobratymców odchowanych przez ptasich rodziców.

Są jednak sytuacje, które wymagają naszej interwencji:

  • Gdy podlot siedzi na jezdni, chodniku lub w innym miejscu, w którym obecność ludzi, zwierząt czy pojazdów może stanowić dla niego zagrożenie. W takim przypadku młodego ptaka należy przenieść w pobliskie, bezpieczne miejsce (np. posadzić na niskiej gałęzi, w zakrzewieniu, na parapecie okna – tak aby np. koty czy psy nie miały do niego dostępu). Rodzice bez problemu odnajdą podlota po wydawanym przez niego głosie, nawet jeśli został on przeniesiony na niewielką odległość;
  • Gdy ptak jest ranny – widoczna jest krew, ma złamane skrzydło, zderzył się z szybą lub z samochodem, został zaatakowany przez inne zwierzę. Wówczas należy niezwłocznie odwieźć ptaka do ośrodka zajmującego się pomocą dziko żyjącym ptakom (patrz „Pomoc rannym ptakom”) lub wezwać odpowiednie służby, żeby przetransportowały ptaka (np. straż miejska/gminna, ekopatrol);
  • Gdy ptak jest atakowany przez zwierzęta bądź ludzi. W takim przypadku zawsze należy interweniować. Jeśli to ludzie krzywdzą ptaka – należy niezwłocznie wezwać policję, gdyż takie postępowanie jest łamaniem prawa. 

 

Pisklęta

W przypadku gniazdowników rzadziej niż podlota zdarza się znaleźć pisklę (nagie, okryte puchem lub pojedynczymi piórami), które niefortunnie znalazło się poza gniazdem, w którym nadal powinno przebywać. Taki ptak zawsze wymaga interwencji, gdyż poza gniazdem nie będzie w stanie przeżyć. Wyjątkiem są zagniazdowniki (np. pisklęta kaczek, łabędzi, chruścieli czy kuraków) oraz puchowe pisklęta sów, które także poza gniazdem pozostają pod opieką rodziców, zatem nie wymagają pomocy ze strony człowieka. 

Należy podkreślić, że odchowanie pisklęcia na własną rękę jest bardzo czasochłonne i wymaga specjalistycznej wiedzy i doświadczenia. Z tego powodu jedynym rozsądnym (i zgodnym z prawem!) rozwiązaniem jest niezwłoczne przekazanie pisklęcia do wyspecjalizowanego ośrodka zajmującego się pomocą ptakom i ich rehabilitacją. Zalecana jest jak najszybsza telefoniczna konsultacja z takim ośrodkiem, specjalistą lub ewentualnie z lekarzem weterynarii mającym doświadczenie w leczeniu ptaków, celem uzyskania informacji o sposobie udzielenia pierwszej pomocy i przetransportowania pisklęcia do ośrodka. Bez konsultacji nie jest zalecane karmienie pisklęcia na własną rękę, gdyż możemy mu w ten sposób bardziej zaszkodzić niż pomóc. Nasza pomoc powinna się ograniczyć do zabezpieczenia ptaka przed wychłodzeniem, np. w wyniku niesprzyjających warunków atmosferycznych. W upalny dzień można pisklę napoić. Wodę (ewentualnie z dodatkiem odrobiny glukozy) podajemy strzykawką lub pipetą w kącik dzioba, tak aby kropla mogła swobodnie spłynąć po dziobie do gardzieli pisklęcia. Spragniony ptak powinien sam zacząć pić. Jednorazowo podajemy nie więcej niż kilka kropli! Nigdy nie należy wlewać wody do otwartego na siłę dzioba, ponieważ grozi to zachłyśnięciem i śmiercią pisklęcia.

Raz jeszcze trzeba podkreślić, że przeżycie pisklęcia jest uzależnione od tego, w jakim czasie trafi ono pod fachową opiekę kompetentnej osoby. Im krótszy będzie ten czas, tym większe będą szanse pisklęcia na przeżycie.

 

-----

Wpis przygotowany w ramach projektu „Dzikie jest dobre” realizowanego wspólnie przez Fundację Dzieci w Naturę i Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków z dotacji Programu Aktywni Obywatele - Fundusz Krajowy, finansowanego z Funduszy EOG.

Monika Klimowicz-Kominowska

biolog, ornitolog, pracownik Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków